Sławny brydżysta z Torunia
nie wiedział, co to umiar.
Dniem i nocą kibicując Idze
całkiem zapomniał o wstydzie.
Gdy znad patery posłała mu całusa, to się zdumiał.
Sławny brydżysta z Torunia
nie wiedział, co to umiar.
Dniem i nocą kibicując Idze
całkiem zapomniał o wstydzie.
Gdy znad patery posłała mu całusa, to się zdumiał.
Zadomowiona w pogodowych kaprysach
szukam ukojenia w imponujących irysach
od nieodżałowanej pani Lusi.
Czy fioletowa woń tęsknotę kiedyś zdusi?
Każde zgaśnięcie to w sercu nowa rysa.
Ni z gruszki ni z pietruszki
niebem zawładnęły wszędobylskie puszki.
Dziś do domu zapraszam topolę. Dziś jej pozwolę
niedbale rozrzucić białe bambosze na stole,
a w parku wdam się w puchate pogaduszki.
Powiem Wam w przelocie,
że zawsze chciałam mieć przyszywane ciocie.
Błagałam los na klęczkach,
marząc o cioć całych pęczkach.
Nie miałam żadnej, a Gaja ma ich krocie.
Kończę kolejną stronę
,,Śląskiego Kopciuszka", a Ty kochasz Lloronę.
Ja coraz lepiej poznaję Carla Godullę,
a Ty przysłuchujesz się czule
Lloronie z filmu ,,Coco". Każdy dźwięk chłoniesz.
Lubię, kiedy tęcza
zagląda do wnętrza
mojej kuchni. I mojego serca.
Ogrodnik moknie w kobiercach.
Pajęczyna lśni przy schodach i poręczach.
Między rozsuniętymi zasłonami przemycam
subtelny uśmiech księżyca.
Patrzymy na niego z dywanu,
gdzie bez wyraźnego planu
kleimy cudaki z recyklingu, a ,,La Llorona" śpiewem zachwyca.