Limeryk #
Polonistka, ta to ma fuchę!
Swoim wyczulonym uchem
wychwytuje językowe uchybienia.
Lecz czy brać to za brak sumienia,
że niedoskonałości uznaje za happy end?
Limeryk #
Polonistka, ta to ma fuchę!
Swoim wyczulonym uchem
wychwytuje językowe uchybienia.
Lecz czy brać to za brak sumienia,
że niedoskonałości uznaje za happy end?
Limeryk #
Nie jestem jedną z tych,
które jedzą śniadanie. - Tosty
z konfiturą?
Pod moją skórą
pulsuje noc. - Owsianki? - coś Ty!
Limeryk #
Niezbyt udane były nasze wyjazdy do Portugalii.
Gdy patrzę na nie z oddali,
marszczę nos i odtwarzam maraton
smutnych wspomnień. Gaja mierzy się ze stratą
mięciutkiej przytulanki. Suma małych strat może ją kiedyś ocalić.
Limeryk #
Niebo przeciął rachityczny klucz
gęsi. A Ty się ze mną włócz.
To są nasze ambicje:
bazie, cebulice, forsycje.
A Ty zadziwienia światem mnie ucz!
Limeryk #
Jak do ziarenka przytulone ziarenko
w chaosie świata. Oto flamenco
jakie znamy. Que toma! Que toma! Palmas.
Ole, ole, ole! Pinta, obcas.
Nasze niepokoje Dorota wymiata własną sukienką.
Limeryk #
Zamykam oczy. Robię rekonesans
lichych możliwości i wielkich szans.
W czerni nocy toną wieżowce.
Ich okna jak żółte koralowce
w oceanie rozmyślań. Odzyskuję balans.
Limeryk #
Nie będę myśleć naiwnie,
że urodziny to jedynie przerywnik
w codzienności. Dziś spaceruję w ogrodach
poezji i jem pizzę. Oto środa,
którą dzielą ze mną ci najbardziej wyrywni.
Limeryk #
Wsiadam do autobusu nr 55,
choć na 56 miałam chęć.
Dobra nasza, siedzimy mu na ogonie,
pani kierowca jest po mojej stronie
i prosi przez radio: -Poczekaj na moją pasażerkę i tak nie pędź!
Limeryk #
Autobusy zmieniamy jak rękawiczki.
Nieważne dokąd, jak i z kim.
A gdy trafiłyśmy z rozpędu
miejsce dla półtorej osoby dwa razy z rzędu,
ze śmiechu rozbolały nas policzki.
Limeryk #
Rzecz drugorzędna: dobra penja.
My się wolimy godzinami wałęsać,
mając nad sobą klucz żurawi.
Towarzystwo dorosłych coraz mniej mnie bawi.
Za to cieszy mnie dziecięcej szczerości dobra intencja.
Limeryk #
Kto ma plecy szersze niż pizza dla setki ludzi?
Kogo rano nie sposób dobudzić?
U stópek policzyłam już wszystkie paluszki,
a Ty nie wypuszczasz z objęć ukochanej poduszki.
Że kiedyś wstaniesz w podskokach nie przestaję się łudzić.
Czy dzisiejsza aura
zwabiła Minotaura?
W labiryncie uśmiechów w parku
odpoczęłam. Zrzuciłam z barków
ciężar i porozmyślałam, by nie spocząć na laurach.
Daria, Lidka i ja... kocham Was, Dziewczyny 💜🩵💙
Limeryk #
Śniadanie
w piżamie,
może się przebiorę
na podwieczorek
albo zostanę w luźnym błogostanie.