Limeryk #
Polonistka, ta to ma fuchę!
Swoim wyczulonym uchem
wychwytuje językowe uchybienia.
Lecz czy brać to za brak sumienia,
że niedoskonałości uznaje za happy end?
Witaj w filcowej bajce, której treść snują palce drapalce
Limeryk #
Polonistka, ta to ma fuchę!
Swoim wyczulonym uchem
wychwytuje językowe uchybienia.
Lecz czy brać to za brak sumienia,
że niedoskonałości uznaje za happy end?
Limeryk #
Niezbyt udane były nasze wyjazdy do Portugalii.
Gdy patrzę na nie z oddali,
marszczę nos i odtwarzam maraton
smutnych wspomnień. Gaja mierzy się ze stratą
mięciutkiej przytulanki. Suma małych strat może ją kiedyś ocalić.
Limeryk #
Niebo przeciął rachityczny klucz
gęsi. A Ty się ze mną włócz.
To są nasze ambicje:
bazie, cebulice, forsycje.
A Ty zadziwienia światem mnie ucz!
Limeryk #
Jak do ziarenka przytulone ziarenko
w chaosie świata. Oto flamenco
jakie znamy. Que toma! Que toma! Palmas.
Ole, ole, ole! Pinta, obcas.
Nasze niepokoje Dorota wymiata własną sukienką.
Limeryk #
Zamykam oczy. Robię rekonesans
lichych możliwości i wielkich szans.
W czerni nocy toną wieżowce.
Ich okna jak żółte koralowce
w oceanie rozmyślań. Odzyskuję balans.
Limeryk #
Nie będę myśleć naiwnie,
że urodziny to jedynie przerywnik
w codzienności. Dziś spaceruję w ogrodach
poezji i jem pizzę. Oto środa,
którą dzielą ze mną ci najbardziej wyrywni.