Limeryk #
Łysy patrzy na mnie z lotu
ptaka. I już wiem, że nie ma odwrotu.
Zmęczone oko umie przeinaczać,
lecz jak na dłoni widzę tego podglądacza!
On też do wdzięczenia się zawsze jest gotów.
Witaj w filcowej bajce, której treść snują palce drapalce
Limeryk #
Łysy patrzy na mnie z lotu
ptaka. I już wiem, że nie ma odwrotu.
Zmęczone oko umie przeinaczać,
lecz jak na dłoni widzę tego podglądacza!
On też do wdzięczenia się zawsze jest gotów.
Limeryk #
No, chodź, obierz ze mną ster
na radość. Obiecuję Ci ciągły rollercoaster.
Zgubmy się w lesie,
zapomnijmy o stresie
miasta znanego jak własna kieszeń. To proste!
Limeryk #
Wybranym serwując swój blask,
spokoju szukasz w snach.
Chomikuj piękne chwile
na czarną godzinę,
na kryjówkę wybrawszy wyobraźni gmach.
Limeryk #
Nieszczelnie owijam się płaszczem.
Lubię jak mżawka lepkimi palcami mnie głaszcze
po twarzy. Liście brodzą w kałuży dość płytkiej.
Mokra spódnica całuje gołą łydkę,
a ja czuję, że pewnego dnia w końcu się wylaszczę!
Limeryk #
Zaklinanie rzeczywistości na nic się nie zda,
coraz chętniej słucham Korteza
i Kaśki Sochackiej,
choć kiedyś leżałabym plackiem
od ich nut. Zbyt wielu młodzieżowych słów też nie znam.
Jeśli wyręczyć się nie masz kim,
przywołaj w pamięci smak zasmażki
z kalafiorem w schludnej kuchni babci.
Nie szukaj wybawicielki ani zbawcy.
Sama dasz radę rozwiązać problem najbardziej ważki.
Bydgoska matka kukułka
znów wciąga walizkę na kółkach
do pociągu. Na stacji Gdańsk Wrzeszcz
wzdycha: - Dotarłam. Nie jest z niej żaden leszcz,
tylko fanka Mroza. Ania to jej przyjaciółka.