Limeryk #
Bydgoska matka kukułka
znów wciąga walizkę na kółkach
do pociągu. Na stacji Gdańsk Wrzeszcz
wzdycha: - Dotarłam. Nie jest z niej żaden leszcz,
tylko fanka Mroza. Ania to jej przyjaciółka.
Witaj w filcowej bajce, której treść snują palce drapalce
Limeryk #
Bydgoska matka kukułka
znów wciąga walizkę na kółkach
do pociągu. Na stacji Gdańsk Wrzeszcz
wzdycha: - Dotarłam. Nie jest z niej żaden leszcz,
tylko fanka Mroza. Ania to jej przyjaciółka.
Limeryk #
Nie tracę zachwytu nad liściem
leżącym pod drzewem choć nie ma go na liście
zadań do wykonania.
Nie mijam kasztana
ani kawek z orzechami w dziobach siedzących na gzymsie.
Limeryk #
Wypłakuję oczy, załamuję dłonie,
Fiona kładzie pyszczek na mym łonie.
Po chwili robi sobie pedicure,
a ja śledzę gonitwę chmur
oblężona przez myśli czerwone jak martwe pelargonie.
Limeryk #
Jakżebym chciała przyskrzynić
bajeczny zapach robinii.
Zapuszkować jak sardynki
bezpieczny zapach choinki.
Nasycam się słodką wonią nim przeminie.
Limeryk #
Nasze irysy to wieżowce wśród kwiatów.
Pod schodami. Bez słońca. W piachu.
Pną się wysoko na złamanie karku.
Nie ma takich w żadnym parku.
Dziedzictwo pani Lusi wymaga wiwatów.
Limeryk #
Gdy życiowy marazm osiągnie
zenit, pożeram wzrokiem niebo zachodnie.
W zalaminowanym szybą menu:
Jowisz spod latarni, ćwiartka księżyca i pół Wenus
zza krzaka. Na talerzu nocy wyglądają godnie.
***
Inna opcja na piąty wers:
zza krzaka. Nasyciłam oczy, to i serce mniej głodne.
***
Który wariant się obroni?😴
Limeryk #
Złap tę woń. Zerwij bez!
Przecież wiem, że chcesz
mieć go w kuchni.
Poczujesz się okropnie,
gdy z ogrodów pójdzie precz.