Limeryk #
Zaklinanie rzeczywistości na nic się nie zda,
coraz chętniej słucham Korteza
i Kaśki Sochackiej,
choć kiedyś leżałabym plackiem
od ich nut. Zbyt wielu młodzieżowych słów też nie znam.
Witaj w filcowej bajce, której treść snują palce drapalce
Limeryk #
Zaklinanie rzeczywistości na nic się nie zda,
coraz chętniej słucham Korteza
i Kaśki Sochackiej,
choć kiedyś leżałabym plackiem
od ich nut. Zbyt wielu młodzieżowych słów też nie znam.
Jeśli wyręczyć się nie masz kim,
przywołaj w pamięci smak zasmażki
z kalafiorem w schludnej kuchni babci.
Nie szukaj wybawicielki ani zbawcy.
Sama dasz radę rozwiązać problem najbardziej ważki.
Bydgoska matka kukułka
znów wciąga walizkę na kółkach
do pociągu. Na stacji Gdańsk Wrzeszcz
wzdycha: - Dotarłam. Nie jest z niej żaden leszcz,
tylko fanka Mroza. Ania to jej przyjaciółka.
Nie tracę zachwytu nad liściem
leżącym pod drzewem choć nie ma go na liście
zadań do wykonania.
Nie mijam kasztana
ani kawek z orzechami w dziobach siedzących na gzymsie.
Wypłakuję oczy, załamuję dłonie,
Fiona kładzie pyszczek na mym łonie.
Po chwili robi sobie pedicure,
a ja śledzę gonitwę chmur
oblężona przez myśli czerwone jak martwe pelargonie.
Jakżebym chciała przyskrzynić
bajeczny zapach robinii.
Zapuszkować jak sardynki
bezpieczny zapach choinki.
Nasycam się słodką wonią nim przeminie.
Limeryk #
Nasze irysy to wieżowce wśród kwiatów.
Pod schodami. Bez słońca. W piachu.
Pną się wysoko na złamanie karku.
Nie ma takich w żadnym parku.
Dziedzictwo pani Lusi wymaga wiwatów.