Limeryk #
Twój blond król nie jest fircykiem.
Pionki, które mi zbiłaś, otulasz kocykiem.
Swoje prowadzisz na skraj planszy,
a gdy robię szach mat, masz plan dalszy -
pstrykasz palcami i mój goniec ucieka z krzykiem.
Witaj w filcowej bajce, której treść snują palce drapalce
Limeryk #
Twój blond król nie jest fircykiem.
Pionki, które mi zbiłaś, otulasz kocykiem.
Swoje prowadzisz na skraj planszy,
a gdy robię szach mat, masz plan dalszy -
pstrykasz palcami i mój goniec ucieka z krzykiem.
Limeryk #
Kim jestem? Może rośliną,
łaknącą słońca, gdy na niebie sino.
Żywię się światłem losów Marii Pakulnis.
Kim jestem? Może wampirem. Spędźmy wspólnie
czas. Wsącz we mnie swoją historię. Nie mogę jej pominąć.
Limeryk #
Dziś oczami Portugalek zobaczę
Bydgoszcz zupełnie inaczej.
Teatr muzyczny nad Brdą perfidnie
przypominał im operę w Sydney.
I pomyśleć, że tak mi spowszedniał ten azyl dla kaczek.
Limeryk #
Między przyjaciółkami najlepszym zwyczajem
jest świętować wspólne spotkanie czajem
i filmem, co właśnie schodzi z afisza,
a narastają po nim katharsis, łzy i cisza.
Ślad tych seansów trwale w nas pozostaje.
Limeryk #
Holenderski wiatr owiewa mnie swoim oddechem,
szkolne śmiechy odbijają się echem
w każdym płatku magnolii.
Upajam się tymi wspomnieniami do woli.
Tak, czuję się nieźle. Pod rękę chodzę z pechem.
Limeryk #
Pewna matka z pięknego Olsztyna
miała niegrzecznego syna.
Co dzień chadzał pod Wysoką Bramą
z nowym asem w rękawie i śliczną damą,
którą żegnał nad Łyną. Asa zaś zabierał do kasyna.
Limeryk #
Halo, tu Twój Telefon Zaufania,
od dnia zarania
aż do zmierzchu,
doceniam to, co masz w środku - nie na wierzchu.
Przyjmij moją uwagę i słowa uznania.