Limeryk #
Niebo przeciął rachityczny klucz
gęsi. A Ty się ze mną włócz.
To są nasze ambicje:
bazie, cebulice, forsycje.
A Ty zadziwienia światem mnie ucz.
Witaj w filcowej bajce, której treść snują palce drapalce
Limeryk #
Niebo przeciął rachityczny klucz
gęsi. A Ty się ze mną włócz.
To są nasze ambicje:
bazie, cebulice, forsycje.
A Ty zadziwienia światem mnie ucz.
Limeryk #
Jak do ziarenka przytulone ziarenko
w chaosie świata. Oto flamenco
jakie znamy. Que toma! Que toma! Palmas.
Ole, ole, ole! Pinta, obcas.
Nasze niepokoje Dorota wymiata własną sukienką.
Limeryk #
Zamykam oczy. Robię rekonesans
lichych możliwości i wielkich szans.
W czerni nocy toną wieżowce.
Ich okna jak żółte koralowce
w oceanie rozmyślań. Odzyskuję balans.
Limeryk #
Nie będę myśleć naiwnie,
że urodziny to jedynie przerywnik
w codzienności. Dziś spaceruję w ogrodach
poezji i jem pizzę. Oto środa,
którą dzielą ze mną ci najbardziej wyrywni.
Limeryk #
Wsiadam do autobusu nr 55,
choć na 56 miałam chęć.
Dobra nasza, siedzimy mu na ogonie,
pani kierowca jest po mojej stronie
i prosi przez radio: -Poczekaj na moją pasażerkę i tak nie pędź!
Limeryk #
Autobusy zmieniamy jak rękawiczki.
Nieważne dokąd, jak i z kim.
A gdy trafiłyśmy z rozpędu
miejsce dla półtorej osoby dwa razy z rzędu,
ze śmiechu rozbolały nas policzki.
Limeryk #
Rzecz drugorzędna: dobra penja.
My się wolimy godzinami wałęsać,
mając nad sobą klucz żurawi.
Towarzystwo dorosłych coraz mniej mnie bawi.
Za to cieszy mnie dziecięcej szczerości dobra intencja.