Na strychu można znaleźć wiele niezwykłych skarbów - stare pamiętniki, listy, lustra i biżuterię, płyty analogowe, zabytkowe meble, przedwojenne obrazy i wypłowiałe fotografie. Ja na strychu przy ulicy Lindego 17 w Toruniu 18 czerwca na nowo odkryłam perełkę świata artystycznego - Alę Szukuć. Poniżej fotorelacja z kolejnego wernisażu Alicji, który nosi tytuł "Strych tylko na pranie". Jak przewrotnie!
Dawniej nasze prababcie, babcie i mamy krochmaliły pościel,
koszule, bieliznę, obrusy, serwetki, by były sztywne jak blacha i dłużej zachowywały nieskazitelną biel! Alicja wykrochmaliła bieliznę pościelową w bardzo nietypowy sposób - rozpościerając tkaninę na drewnianej ramie :). Kolejna ciekawostka z forum dla matek-polek: wykrochmalone tkaniny są bardziej odporne na wilgoć i kurz - no, no, tego na strychu dostatek, więc świetnie się spisałaś z ramowym krochmalem, Alu :D!
"Jakie jest przeznaczenie strychu? - pyta Ala - Nigdy się nad tym
nie zastanawiałam, dopóki nie zamieszkałam w kamienicy na Lindego.
Mieszkanie, w którym obecnie przebywam przylega do strychu, a korytarz
prowadzący do niego jest również korytarzem do mojej łazienki. W
rezultacie z przejścia tego korzystają również sąsiedzi zmierzający
na strych. Posiadając sporo prac malarskich, wygodne stało się dla mnie
składowanie ich w tym pomieszczeniu. Wydało mi się to zupełnie
naturalne, strych uznałam za przestrzeń służącą magazynowaniu
przedmiotów, na które nie ma miejsca w domu, w moim przypadku- obrazów".
Żałuję, że żaden z sąsiadów do nas nie dołączył... Może następnym razem Ala zrobi happening pt. "Publiczne pranie brudów", wchodzę w to!
Mimo że było wielu gości nastrojowe wnętrze i tematyka prac pozwalały na intymność.
"Jednak okazało się, że nie każdemu odpowiada takie użytkowanie strychu, a
moje prace stały się intruzami na tym terenie. Pewnego dnia przebywając
w łazience dobitnie usłyszałam, że strych jest miejscem tylko na
pranie. Sytuacja ta był źródłem inspiracji do mojej wystawy. Prace,
które przedstawię są próbą wpisania się w przestrzeń strychu, zgodnie z
jego prawdopodobnym przeznaczeniem" - napisała Ala o swoim niezwykłym projekcie.
Bazylka towarzyszyła nam przez cały wieczór, bo strych to miejsce lubiane przez takich, co to lubują się w chadzaniu własnymi drogami ;).
Alu, dziękuję za ucztę dla duszy i dla ciała - vegemuffiny, cydr, ezoteryczną aurę zapamiętam na długo!